Zaloguj się »

Rafineria wkrótce zamknięta, ludzie bez pracy, paliwo w górę




Brytyjski sektor paliwowy nie jest w najlepszej kondycji. Jesteśmy właśnie świadkiem może nie upadku, ale dość poważnego kryzysu. Polega on na chorobie jednego z organów całego organizmu. Jego choroba będzie miała ogromny wpływ na kieszenie kierowców.


Rafineria wkrótce zamknięta, ludzie bez pracy, paliwo w górę


W 2007 roku rafinerię w Coryton na wschód od Londynu od brytyjskiego giganta paliwowego BP kupiła firma Petroplus z siedzibą w Zurichu. Szwajcarskie przedsiębiorstwo jest największym niezależnym rafinerem w Europie z zakładami przetwórstwa ropy we Francji, Niemczech, Belgii, Szwajcarii i w Wielkiej Brytanii. Niezależnym, ponieważ nie jest bezpośrednio związana z żadnym wydobywcom, ani dystrybutorem ropy. Firma ma się jednak bardzo źle. Od roku 2007 jej akcje straciły 99% wartości. Rafinerie przynosiły jej same straty i została zmuszona do zamknięcia kilku z nich m.in. w Teesside w północno-wschodniej Anglii. Te, które zostały przy życiu są również narażone, gdyż wyniki finansowe są nadal bardzo złe. W ciągu pierwszych 3 kwartałów roku 2011 Petroplus zanotował straty w wysokości 413 milionów dolarów (265 milionów funtów).  To nie wszystko. Zaufanie do działalności spółki straciły również banki, które w grudniu 2011 wycofały połowę ze specjalnej linii kredytowej wartej dwa biliony dolarów.

 

Petroplus zostało bez pieniędzy i z ogromnymi długami. We wtorek 24 stycznia 2012 z zakładu mającego roczną przepustowość 175 tysięcy baryłek ropy nie wyjechał już żaden transport. Ropę nadal poddaje się procesowi rafinacji, jednak trafia ona do zbiorników magazynowych. Nie oznacza to, ze w przeciągu kilku dni gotowy surowic wyjedzie do odbiorców. Rozmowy z wierzycielami i kredytodawcami skończyły się niczym i zarząd spółki był zmuszony do takiej decyzji. Nowego ducha zakładowi nie potrafił nadać również stary właściciel. Rozmowy z BP skończyły się na niczym. W najbliższym czasie praca w zakładzie może stanąć całkowicie. Będzie to osobista tragedia tysiąca pracowników i ich rodzin oraz ogromna strata dla gospodarczej prosperity hrabstwa Essex. Odczują to także kierowcy w całym regionie South East, którego 1/5 paliwa pochodzi właśnie z Coryton.

 

 

Najbardziej ceny odczują kierowcy w południowo-wschodniej Anglii

Władze uspokajają i twierdzą, iż odbiorcy mogą uzupełnić ubytki surowcem z rafinerii koncernu Esso w Southampton, Totala w North Lincolnshire oraz Exxon Mobil w Fawley.

 

Mniejsza ilość paliwa na rynku to jednak bardzo poważny problem i dość realna perspektywa.  Możliwy wzrost cen o kilka pensów będzie oznaczał, że ceny paliw ustanowiły nowy rekord. Obecne średnie stawki są o niewiele ponad 3p niższe od rekordowych zanotowanych w maju 2011. Za zatankowanie dieslem 70 litrowego baku trzeba zapłacić kilkadziesiąt pensów poniżej 100 funtów. Skok diesla do poziomu 145p to prawdopodobnie kwestia nie tygodni, a dni i tym samym przytoczony bak może kosztować już £101.50.

 

Sytuację może pogorszyć nierozwiązanie strajku kierowców około setki cystern obsługujących rafinerię South Killingholme i dostarczających paliwo do 340 stacji benzynowych Jet. Większość z nich mieści się w centralnej i północnej Anglii, jednak 66 na południu kraju w regionie, który i tak jest już zagrożony niedoborem paliw.

W Wielkiej Brytanii jest 8.5 tysiąca stacji benzynowych, z czego około ¼ znajduje się w regionie South East.